Post Image
W kwietniu 2014 roku, po ponad dwóch latach przerwy, przyszła w końcu pora na kolejną wizytę Locondo w 375 – tym razem w nowym składzie i w nowej formule.

Finisz projektu „Ludzie Szy…” z 2012 roku nie kojarzył się nikomu z naszej ekipy z niczym fajnym, głównie ze względu na kwas, który pojawił się w zasadzie z mojej strony. Przez następne dwa lata jednak temat powoli umarł śmiercią naturalną, kwestie zostały wyjaśnione, komunikacja została przywrócona, a głód mikrofonu u pozostałych był chyba coraz większy. Już nie pamiętam kto pierwszy wyszedł z propozycją ogarnięcia czegoś nowego w 375, istotne jest, że wszyscy mieli na to ochotę. No, może nie do końca wszyscy… Kuc, Kwas i tym bardziej Doktor (który mieszkał najdalej – w Częstochowie) nie mieli ciśnienia na rap, poza tym każdy z nich ogarniał życie: rodzinę, biznesy itp. W ich miejsce do składu oficjalnie wskoczył Jabol.

Zmieniła się też formuła naszych spotkań. Wiadomo było, że nie da rady już wrócić do ustawek weekendowych z całonocnym melanżem i noclegiem w Jeleniej, musieliśmy więc wymyślić coś innego. Ostatecznie stanęło na piątkowych, wieczornych ustawkach w 375 i powrocie w środku nocy do Wrocławia tak, żeby każdy mógł weekend spędzić w domu. Majk (jako abstynent z wyboru) zawsze robił za kierowcę, Loczek zalewał firmową brykę (i banię) i w trójkę razem z Jabolem zjawiali się w Jeleniej ok. godziny 20:00-21:00. Zamawialiśmy żarcie, gadaliśmy o życiu, o baskecie, o rapie, a potem zapodawaliśmy napisane wcześniej teksty pod instrumentale. Mniej więcej po północy ekipa zawijała się do Wro. Trochę hardkor, wiem, ale była to jedyna opcja, żeby w miarę regularnie ogarniać dalej rapowe melanże, no i przy okazji oczywiście coś nagrywać. Poniekąd system ten został przetestowany już cztery lata wcześniej w czasie pierwszej sesji nagrywkowej na projekt „Ludzie Szy…” – wtedy była to jednorazowa akcja, tym razem miał to być po prostu nowy format ustawek Locondo.

Pierwsza sesja miała miejsce 25 kwietnia, nagraliśmy wtedy trzy numery. Jako pierwszy powstał W.J.W.2  na instrumentalu HOAS – Stary Nowy Jork. Jak się miało później okazać w praktyce, rozpoczęliśmy w ten sposób własną serię numerów podsumowujących dłuższe okresy przerw między nagrywkami i zarazem rozpoczynających nowe projekty, coś a’la Level Up Laika.  Dla mnie W.J.W.2 jest dodatkowo ważny, bo wówczas po raz pierwszy oficjalnie na tracku rzuciłem info, że razem z Żoną spodziewamy się dziecka – miał to być taki fajny myk, żeby dać znać ziomkom, którzy dowiedzieli się o tym dopiero słuchając zwrotki.

Tamtego wieczoru zgraliśmy jeszcze dwa kawałki: „Nowy Styl” (ogólnie o ciuchach, trendach, zmianie stylu ubierania itp.) i „Fast Life” (o tym, jak w pewnym wieku czas zaczyna szybciej biec). Nagraliśmy też zajawkowy video trailer.

Kolejna ustawka miała miejsce raptem trzy tygodnie później, w połowie maja, a na projekt wskoczyły cztery nowe tracki: „Prawo Chodnika”, „Free Time” (wakacyjny numer do którego złożyłem krótkie video z przesłanych mi przez Majka klipów z jego wypadu do Hiszpanii), „Na Podwórku” i „Refleksje”. W ten oto sposób już po dwóch melanżach mieliśmy łącznie siedem numerów – to ewidentnie jakiś nasz rekord chyba. Kawałki były też dużo bardziej dopracowane, niż wszystkie inne spod szyldu Locondo, jakie kiedykolwiek powstały. Każdy z nas dosyć mocno się tym faktem jarał, a ponieważ zbliżało się lato, pojawił się pomysł realizacji czegoś w rodzaju video promującego nasz nowy projekt – oczywiście przede wszystkim dla siebie i dla naszych ludzi. Nikomu z nas nie zależało na ilości wyświetleń czy jakimś tam promowaniu tego. Ogólnie wyszła z tego całkiem gruba, zajawkowa akcja, ale więcej napiszę w kolejnym wpisie.

W trakcie prac nad albumem "Back To Back" (25.04.2014)
W trakcie prac nad albumem "Back To Back" (25.04.2014)
W trakcie prac nad albumem "Back To Back" (25.04.2014)
Podziel się
Otagowane jako