Post Image
Dwie odsłony z okazji drugiej edycji akcji Hot 16 Challenge.

Pierwsza edycja #Hot16Challenge odbyła się w 2014 roku – byłem wtedy nominowany przez Rafała, ale ogólnie nie wkręcałem się w to za bardzo zwłaszcza, że poza tymi naprawdę fajnymi zwrotkami, internet zalany został całą masą syfu. Nie spodziewałem się, że tym razem akcja stanie się jeszcze bardziej obciachowa.

Wszystko za sprawą idei, aby oprócz samych szesnastek, każdy przelał również hajs na konto akcji w portalu siepomaga.pl – cała zgromadzona kwota zostanie (podobno) przeznaczona na pomoc lekarzom i szpitalom w walce z koronawirusem – jak to jednak zostanie konkretnie wykorzystane, nie jest wiadome. Na dzień dzisiejszy udało się już uzbierać prawie 3 mln złotych i to w dużej mierze nie tylko ze względu na samych raperów, co podejrzewam bardziej z racji tego, że do „zabawy” dołączyło się sporo artystów innych gatunków muzycznych, ale też celebrytów, aktorów, dziennikarzy… jutuberów, polityków, „influencerów” itd. To wszystko sprawiło, że pierwotny cel (bańka) udało się uzbierać bardzo szybko, aczkolwiek efektem ubocznym okazał się jeszcze większy niż ostatnim razem, wysyp beznadziejnych zwrotek i nieudolnych prób rapowania.

Co by tu jednak za dużo nie narzekać, kozackich szesnastek też jest sporo, akcja skutecznie wybudziła całą scenę z covidowego letargu i przede wszystkim obrodziła w wiele mega klimatycznych powrotów. Po latach ponownie za mic’em stanęli Jimson (na bicie Kes-y), Dizkret i Wankej, a także mniej w ostatnim czasie obecni Tetris, Kuban czy Peerzet.

Oficjalna nitka dotarła też do Jeleniej Góry. JNR nominował m.in. Zamara i Perrego, a Zamar z kolei nominował całe Locondo Crew. Dla nas to była opcja, żeby spotkać się po raz pierwszy w tym roku, bo tak naprawdę przez te wszystkie akcje ze zrąbanym sprzętem, a potem przez pandemię koronawirusa, nie widzieliśmy się od połowy grudnia.

Cała ustawka wyszła mega na spontanie – w końcu nominowani na odpowiedź mają teoretycznie 72 godziny.  Nam to pasowało, bo akurat zbliżał się piątek, a chwilę później Jabol miał zaplanowany dłuższy wyjazd. Ostatecznie nagraliśmy tylko cztery ósemki (taki był plan) i ujęcia do video, żadnych innych numerów nie ogarnialiśmy. Końcowy efekt to kwintesencja melanży i podejścia do rapu w stylu Locondo – czyli przede wszystkim zajawka, śmiechy, browary, czilałt. Trochę wyszedł też pastisz wszystkich napompowanych, przypucowanych wjazdów, gdzie niby każdy jedzie tylko na one shot’a, ale studio się błyszczy, klipy są w jakości jak do singli promocyjnych, a ruchy wyćwiczone. U nas jak zawsze – przede wszystkim frajda i hip hop.

Locondo Crew #Hot16Challenge2 - 15.05.2020
Locondo Crew #Hot16Challenge2 - 15.05.2020

Dla mnie osobiście to nie był koniec nagrywek związanych z całą akcją #Hot16Challenge2. Mniej więcej równocześnie z nominacją dla Locondo wpadła też druga, z jakiejś zupełnie osobnej nitki, dla firmy w której pracuję (plus kilka dla naszego kanału HR-owego). Przyznam się szczerze, że początkowo nie do końca byłem przekonany czy jest sens to robić (trochę w myśl tego, o czym napisałem na samym początku wpisu), ale przekonała mnie konwencja rapcore’owa – bo już od lat miałem ochotę nagrać coś w tym stylu. No i de facto nie jest to taka standardowa szesnastka, bo są tu raczej dwie ósemki przeplatane refrenem. Numer ogarnęliśmy we dwóch razem z moim szefem, równie szybko co Locondo (zresztą ja swoją część realizowałem w ten sam dzień) – Szymon dograł perkusję, a ja napisałem tekst i zarejestrowałem wokale oraz ujęcia wideo. Całość złożył Szymon i już na drugi dzień poszło w neta. Dosyć fajna i dla mnie mega zajawkowa akcja.

 

Ostatecznie obie odsłony #Hot16Challenge2 dały nam sporo power’a i zajawki na nagrywki. Przede wszystkim udało się w końcu spotkać i poczillować, chyba każdemy z nas już tego brakowało. Jak dobrze pójdzie to niedługo kolejna ustawka, aczkolwiek zobaczymy jak to będzie, bo ten rok zapowiada się dosyć przełomowo pod kilkoma względami, ale póki co jeszcze nie chcę pisać żadnych konkretów.

Podziel się
Otagowane jako