Post Image
Rok 2012 otworzyliśmy tak samo, jak zakończyliśmy poprzedni – kolejną ustawką ekipy Locondo. Weekend zapisał się w pamięci wszystkich – zarówno z tych bardziej, jak i mniej oczywistych względów.

Tym razem do 375 oprócz Loczka, Kwasa, Majka i Kuca zawitał Doktor, który zapodawał z nami melanżowe szesnastki jeszcze w trakcie spontanów na Zielińskiego we Wrocławiu. Doktor w międzyczasie przeprowadził się do Częstochowy, więc styczniowy wypad do 375 był dla niego pierwszą okazją, żeby dorzucić coś od siebie na nowy album.

Przed wizytą w studiu ekipa wbiła jeszcze do Steez Shopu, a potem uderzyliśmy na miasto na szamkę. Stamtąd już prosto do 375, gdzie w sumie ogarnęliśmy cztery nowe numery i dwa skity, o jednym z nich więcej za chwilę. Kawałki BBall Track, Klipondo, Hajsy i Problemy powstały odpowiednio pod instrumentale Coolio, LL Cool J, Method Man, B-Real & Busta Rhymes – Hit’em High, Afrob – Reimemonster (feat. Ferris MC), W.E.N.A. – Podstawowe Instrukcje i HIFI Banda – Ptaki. Łącznie każdy z tracków miał po sześć zwrotek, a czasem jeszcze refren, więc było to sporo – ale też ciekawie, bo każdy z nas prezentował jakiś inny styl (no i poziom też) rapowania. Fajnie na pewno wyszedł BBall Track poświęcony koszykówce, bo praktycznie wszyscy byliśmy w jakiś sposób z basketem związani – ja, Loczek, Kwas i Majk graliśmy przez wiele lat, a Kuc był chodzącą encyklopedią wiedzy na temat NBA. I tylko Doktor nie lubił koszykówki, był za to wielkim fanem żużla i w bardzo dosadny sposób dał temu świadectwo w swojej szesnastce. Z kolei Klipondo był kawałkiem do którego miał powstać klip promujący materiał (stąd taka nazwa), niestety jakoś tak się złożyło, że nigdy do tego nie doszło. Tym samym miało się okazać, że jest to jak do tej pory jedyna płyta, która nie była w żaden sposób przez nas upamiętniona w formie video – nie powstała żadna zapowiedź, żaden teaser, klip czy teledysk. Ostatni nagrany na płytę numer „Problemy” jest przez większość z nas uważany za najlepszy kawałek w historii oryginalnego składu Locondo – co konkretnie mam na myśli pisząc „oryginalnego” wyjaśnię przy okazji wpisu poświęconego pracom nad albumem „Back To Back”.

W drodze do 375 - "Ludzie Szy" (28.01.2012)
W drodze do 375 - "Ludzie Szy" (28.01.2012)
Sesja nagrywkowa na album "Ludzie Szy" (28.01.2012)
Sesja nagrywkowa na album "Ludzie Szy" (28.01.2012)
Sesja nagrywkowa na album "Ludzie Szy" (28.01.2012)
Sesja nagrywkowa na album "Ludzie Szy" (28.01.2012)
Czilałt po nagrywkach na album "Ludzie Szy" (28.01.2012)
Czilałt po nagrywkach na album "Ludzie Szy" (28.01.2012)

Największym jednak hitem, który na zawsze zdefiniował cały album, były jeden ze skitów, które zarejestrowałem tamtego dnia. Tak jak już wspomniałem wcześniej, po raz pierwszy do 375 Jelenia Góra zawitał Doktor – chciałem więc wykorzystać jego nieogarnięcie i trochę z niego pocisnąć. W momencie kiedy przyszła kolej nagrywania jego pierwszej zwrotki, a reszta ekipy była przed studiem na fajce, wkręciłem Doktorowi, że na początek trzeba skalibrować mikrofon do jego wokalu i żeby coś tam sobie pogadał do mic’a – zgłoski, spółgłoski, szeleszczące itp. Doktor długo się nie zastanawiał, dzięki czemu udało mi się cichaczem nagrać najlepsze wejście w historii:

„Szyyy!!! Czy szy szy! Ludzie szy… czy byłaś szy, sztół, szy, szy, szy… ę, ą, ę, ę… ą… ę, u, ę… u, ą… ę, ą, u… Ludzie szy!”

Oczywiście wszystko poleciane na pełnym wkurwie. Do dziś ten skit pozostaje chyba najlepszym, co kiedykolwiek udało się nam zarejestrować przy jakiejkolwiek okazji. Beka na poziomie all-time highest. Najlepsze, że nikt też nie potrafi skumać i ogarnąć, skąd Doktorowi wpadł do głowy pomysł, żeby zmiksować sformułowanie „Ludzie Szy…” – cokolwiek to znaczy. Zwrot ten podsumował cały proces tworzenia albumu i stanowił idealne jego zamknięcie – z miejsca stając się tytułem płyty, nikt nie miał co do tego żadnych wątpliwości.

Ludzie Szy... Skit - 28.01.2012 - (Doktor) Locondo Crew

Cały proces tworzenia albumu zamknął się pomiędzy 10 kwietnia 2010 roku, a 28 stycznia 2012 – w tym okresie pochłonięte zostało kilkadziesiąt litrów piwa, kilkanaście litrów wódki, pięć rodzajów napojów energetycznych i ok. pięćdziesiąt kilo junk foodu… Efektem było siedemnaście nowych numerów, na które składa się w sumie sześćdziesiąt siedem zwrotek przewiniętych przez sześciu gości – całość trwa pięćdziesiąt trzy minuty. Oczywiście nie są to dane wymyślone przeze mnie w tym momencie, tylko skrupulatnie zliczone w dniu zamknięcia materiału i uwiecznione we wkładce płyty.

Niestety tamten melanż okazał się również dla nas końcem pewnej ery i stylu nagrywania. Jak wspominałem wcześniej, przy okazji praktycznie każdej takiej ustawki melanże przenosiły się ze studia do mnie do chaty, często też zaczynały się już w środku dnia na mieście w knajpach czy u mnie w sklepie. Każdy z nas mocno sobie wtedy używał, nikt się za bardzo nie ograniczał, a na bombie coraz trudniej było nam zachować jakiś poziom przyzwoitości. Przypominało to trochę studenckie melanże na Zielińskiego tyle, że każdy z nas był starszy (dorosły) i nie wszystko uchodziło nam płazem, tak jak kiedyś. Dodatkowo ściany w bloku są cienkie, co niekoniecznie pomagało. Kilka dni po ustawce w dosyć bezpośredni i bezkompromisowy sposób dałem chłopakom znać, o tym co według mnie wyszło słabo, a co jeszcze gorzej, dlaczego tak nie może być i dlaczego to był ostatni melanż, który ogarnialiśmy w takiej formie. Jako, że ze względu na ilość członków Locondo zawsze komunikowaliśmy się ze sobą w grupowej komunikacji mailowej, i tym razem całość poleciała mailem. Nie wyszło to do końca ok, pewnie nie wszystkie rzeczy zostały zinterpretowane tak jak powinny, no i zrobił się spory kwas (i nie chodzi tu o Kwasa). Każdy powiedział co myśli, trochę się poprztykaliśmy i na dosyć długi czas temat nagrywek i wizyt w 375 umarł. Kontakt oczywiście był, ale w znacznej mierze ograniczony. Wszystko miało z czasem ewoluować w nową odsłonę i formułę nakrywkowego składu Locondo, ale o tym napiszę innym razem.

Podsumowując „Ludzie Szy…” jest bardzo fajnym albumem – oczywiście mierząc go naszymi standardami – stanowi naturalną kontynuacje spontanowego projektu, który rozwija i w jakiś tam sposób udoskonala. Ilość wstawek ze studia i skitów powoduje, że płyta ma dla nas dużą wartość nostalgiczną, jest też zarazem zamknięciem i podsumowaniem pewnego etapu, do tego ostatnim projektem nagranym w oryginalnym składzie.

 

Weź skumaj moje flow, bo nauczy Cię pokory / Twój status to nic więcej, niż zwykły rezerwowy
nie przyszło Ci do głowy, nie masz szans bracie / jeden mecz i znowu będziesz srać w gacie
tylko tyle w tym temacie, obojętnie jaka gra / MVP, MIP, Hall Of Fame – FRK
sprawdź, na plecach numer jeden / nie pytaj mnie proszę kto tutaj jest liderem
mam statsy jak MJ, jak Magic, jak Oskar / możesz być pewien, że mój status to All Star – FRK (Locondo Crew – „Bball Track”).

Locondo Crew - Ludzie Szy CoverArt
Locondo Crew - Ludzie Szy CoverArt
Locondo Crew - Ludzie Szy CoverArt
Locondo Crew - Ludzie Szy CoverArt
Podziel się
Otagowane jako