Post Image
Po ponad dziesięciu latach od pierwszych melanżowych nagrywek zdecydowaliśmy się po raz pierwszy ogarnąć cały projekt na autorskich bitach.

Dlaczego trwało to tak długo? Z prostego powodu – projekt Locondo to zawsze były w pierwszej kolejności zajawkowe, spontaniczne nagrywki, bardzo często alkoholowe. Skoro nawet teksty powstawały na kolanie chwilę przed samą sesją, to tym bardziej nikt nie zawracał sobie głowy ogarnianiem bitów producenckich – po prostu od razu wybieraliśmy instrumental, który w danej chwili najbardziej nam leżał i lecieliśmy. Oczywiście z czasem formuła się trochę zmieniła i faktycznie zaczęliśmy wkładać w to więcej „pracy”, ale dalej nikt nie chciał tracić czasu na ogarnianie bitów. Dopiero po premierach ostatnich projektów „Back To Back” i „Dekady” zrodził się szalony pomysł, że może jednak warto to zrobić.

Można powiedzieć, że od samego początku byliśmy zgodni, żeby zgadać się z Kes-ą z którym znałem się już dobrych parę lat. Prawdę mówiąc nawet nie wiem w jakich okolicznościach nawiązałem z nim kontakt, chyba jakoś przez wspólnych znajomych ze Słupska. To co nam najbardziej pasowało to klimat bitów Kes-y, czyli typowo klasyczne, truskulowe produkcje.

Stwierdziliśmy, że nie ma co tracić czasu – do Kes-y podbiłem jakoś chyba w czerwcu 2017, czyli chwilę po premierze „Dekady”. Przedstawiłem mu projekt i cały wstępny koncept, a on podesłał nam paczkę ok. 20 bitów z których w ciągu następnych paru tygodni wybraliśmy 11. Niedługo potem dostałem pętle pod zwrotki i refreny. Aby maksymalnie uprościć cały proces ugadałem się z Kes-ą, że sam będę to dopasowywał już pod nasze konkretne potrzeby w danym numerze. Trochę prowizorycznie, ale to było to o co nam chodziło.

Pierwsza sesja nagrywkowa na nowy album miała miejsce w sierpniu 2017. Wszyscy byli mega zajarani i ruszyliśmy całkiem konkretnie, ale… w zasadzie to był to trochę falstart.  Przez kolejne kilkanaście miesięcy udało nam się spotkać w 375 raptem dwa razy: w listopadzie 2017 i w kwietniu 2018. W tym czasie skończyliśmy w zasadzie tylko jeden numer i rozgrzebaliśmy trzy kolejne. Niestety gdzieś tam w międzyczasie zapał trochę uleciał, ciężko było się zgadać, a do tego każdy miał sporo swoich spraw na głowie (Majk został tatą, Jabol się hajtał, a i potomstwa się spodziewa) – dodatkowo im dłuższa przerwa od nagrywek, tym chyba mniej myśleliśmy, żeby do tego wracać.

Przeczekaliśmy tak do wiosny 2019, aż w końcu padło hasło, żeby jednak się zmotywować i ogarnąć coś – cokolwiek – dla rozruchu. No i w końcu się udało, o tym w następnym wpisie.

W drodze na nagrywki do projektu "Three-peat" (4.08.2017)
Piszemy teksty na projekt "Three-peat" (18.11.2017)
Projekt "Three-peat" (04.08.2017)
Projekt "Three-peat" (04.08.2017)
Czilałt po nagrywkach na projekt "Three-peat" (18.11.2017)
Podziel się
Otagowane jako