FRK Wywiad Mobilizacja
  • WYWIAD /FRK
  • PORTAL /Mobilizacja
  • DATA PUBLIKACJI /28.11.2009

WYWIAD: FRK

Tym razem udało nam się złapać jeleniogórskiego rapera FRK, który całkiem niedawno wydał wspólnie z Pure Genius’em album pod tytułem Ups! Zrobiłem Płytę…. Całość powstała w oparciu o soulowe i funkowe sample. Materiał spotkał się z ciepłym przyjęciem słuchaczy. Artysta opowiedział nam o promocji swojej płyty, podejściu do pieniędzy, młodzieńczej zajawce deskorolką oraz o wielu innych kwestiach.

 

Może na początku takie nieco tendencyjne pytanie, dla ludzi którzy usłyszeli o tobie po raz pierwszy: kim jest FRK? I kiedy rozpoczął przygodę z rapem?
FRK: Urodziłem się i mieszkam w Jeleniej Górze, przez 6 ostatnich lat mieszkałem też we Wrocławiu. Rap jako taki zawsze był obecny w moim życiu, chociaż początkowo pierwsze skrzypce grała koszykówka, którą trenowałem ponad 10 lat. W wieku 23 lat doznałem dosyć poważnej kontuzji w wyniku której treningi zamieniłem na popołudniowe sesje z mikrofonem – po prostu… dla zabicia czasu, którego nagle znacznie przybyło. Od tamtego czasu stale coś nagrywam i staram się, aby było to jak najbardziej słuchalne (śmiech).

A jak doszło do twojej współpracy z Pure Genius’em? Z tego co się orientuję to macie już na koncie parę wspólnych tracków.
FRK: Z Geniuszem znamy się już jakiś czas i mieliśmy na koncie parę wspólnie ogarniętych numerów, natomiast do współpracy nad LP doszło dosyć spontanicznie. Początkowo wysłałem mu do zremiksowania mini-epkę, którą gdzieś tam w międzyczasie nagrałem pod instrumentale, a w odpowiedzi dostałem bit którym maksymalnie się zajarałem. Stwierdziłem, iż nie ma sensu go marnować w taki sposób i lepiej byłoby wykorzystać go na nowy, wspólny projekt. Na koniec mogę dodać, że bit o którym mówię pochodzi z numeru „100 Twarzy”.

Po przesłuchaniu płyty miałem wrażenie, że jest ona połączeniem luzu Smarkiego i tematów solowego TDF’a. Powiedz mi, którzy raperzy mieli wpływ na twój muzyczny rozwój?
FRK: Na pewno na nikim nie wzorowałem się świadomie, jednak zdaję sobie sprawę, że płyta w oczywisty sposób może odzwierciedlać jakieś tam moje muzyczne fascynacje itp. Słucham naprawdę dużo muzyki i staram się nie ograniczać do konkretnych gatunków, natomiast jeśli chodzi o rap to najbardziej pasuje mi wschodnie wybrzeże – Jay-Z, Biggie, Nas, Mos Def, Q-Tip itd., Z polskiego podwórka sprawdzam praktycznie wszystko i wiem, że tym samym potwierdzam opinię „polski rap to muzyka tworzona przez raperów dla raperów” (śmiech).

Ostatnio poszperałem trochę na necie i odwiedziłem stronę 375.com.pl z którą jesteś związany. Powiedz mi kto się kryje za tym projektem?
FRK: Strona istnieje już od około trzech lat, początkowo miała mi służyć jedynie jako trochę bardziej spersonalizowany myspace i serwer na którym mógłbym przechowywać kawałki. Na początku tego roku postanowiłem zmienić cały design strony łącznie z adresem, aby bardziej odpowiadał temu czym aktualnie się zajmuję – całą grafikę stworzyłem od podstaw sam, a przy sprawach technicznych pomagał mi mój znajomy Monty. Tak więc 375 to w całości mój projekt i ja odpowiadam za prowadzenie strony i wszystkie pojawiające się tam treści. Z tego miejsca zapraszam wszystkich, którzy jeszcze jej nie odwiedzili.

Raperzy często narzekają na internet, mówiąc, że daje on łatwy dostęp do muzyki co wpływa na kradzież płyt i ich niską sprzedaż. Ty, oraz twoi koledzy po fachu, często wykorzystujecie sieć do promocji własnego materiału. Chciałbym poznać twoje zdanie na temat wykorzystywania internetu?
FRK: W mojej sytuacji głupotą byłoby go nie wykorzystywać – jest to teraz chyba najsilniejsze medium, które gwarantuje dotarcie do słuchacza. Osobiście nie mam możliwości dystrybucji płyty w sklepach muzycznych, nie gram koncertów w całym kraju, co skutecznie uniemożliwia mi dotarcie z płytą do zainteresowanych. Internet wykorzystuję więc do promocji siebie i swojej muzyki. Wszystkie swoje nagrania udostępniam za darmo do ściągnięcia, a dla osób chcących mieć krążek w wersji fizycznej przygotowałem także eleganckie wydanie w klasycznym jewel-boxie z kilkustronicową kolorową książeczką i wlepkami w komplecie. Nie utrzymuje się z muzyki i nie zamierzam – traktuję ją jako hobby i pozytywną zajawkę, a internet pozwala mi dzielić się nią z innymi.

Gdy przesłuchałem płytę oraz obadałem promocję w formie patronatów i teledysków, pomyślałem sobie „czemu nie jest to pełnoprawny legal, który możnaby znaleźć na sklepowych półkach?”. Nie planowaliście wydać płyty w mainstreamowej wytwórni? Może Wielkie Joł mogłoby się zgodzić (śmiech)? 
FRK: Nie no raczej nikomu nie przyszło nic takiego do głowy (śmiech). Prawdą jest, że wszystkie patronaty i całą promocję ogarniam sam – zdaję sobie sprawę, że moja ksywka nie jest jeszcze wszystkim znana i wiele osób wciąż jeszcze nie miało okazji sprawdzić materiału Ups! Zrobiłem Płytę…. Staram się dotrzeć do jak największej ilości osób właśnie poprzez wspomniany internet – przykładem może być ten wywiad, po którym mam nadzieję ktoś jeszcze zdecyduje się sprawdzić materiał. W tej chwili bardziej zależy mi na rozgłosie niż jakiś zyskach z płyty, a chyba się zgodzisz, że pod tym względem w obecnych czasach granica między legalnym wydawnictwem, a płytą wydaną własnym sumptem praktycznie się zaciera.

Z tego co wiem to masz spokojną pracę, i w wolnych chwilach nagrywasz rap. Gdyby jednak udało wam się wydać Ups! Zrobiłem Płytę… w znaczącej wytwórni, to mógłbyś zrezygnować z pracy i luzu na rzecz tworzenia muzyki?  
FRK: Aktualnie znajduję w bardzo dobrej sytuacji jeśli chodzi o miejsce i warunki pracy, stąd też w ogóle nie myślę o rezygnowaniu z niej, chociaż nie ukrywam – pracuję w bardzo nieciekawej branży, która całkowicie nie odzwierciedla moich zainteresowań. Gdybym mógł tworząc muzykę uzyskiwać z tego profity pozwalające mi żyć na poziomie wyższym niż teraz z pewnością miało by to sens… pytanie tylko, czy nie pojawiłby się problem z zachowaniem granicy na linii hobby/praca.

Co do promocji to słyszałem, że nagrywacie, albo już nagraliście teledysk do „Kto Ma Styl Na Podeszwach?”. Powiedz mi czy według ciebie faktycznie „metroseksualny to jest Pezet na solówce”? Powiem ci, że ten tekst ubawił mnie i to bardzo.
FRK: Klip jest aktualnie w trakcie realizacji i myślę, że to kwestia 2-3 tygodni zanim będzie można go zobaczyć. Co zaś tyczy się wersu, który przytoczyłeś, to faktycznie trochę sobie zażartowałem… chodziło mi bynajmniej o unikanie obnoszenia się z pewnymi zachowaniami i dodawania do nich drugiego dna i głębszego przekazu, stąd też w kolejnym wersie padają słowa „ja po prostu jestem fajny i do tego mierzę w sukces” – nic na siłę, trzeba być sobą, bo wszelkie udawanie wyjdzie prędzej czy później.

A nie boisz się, że Pezet weźmie to na poważnie i Cię zdissuje? Ostatnie wydarzenia pokazały, że zwykłe komentarze mogą być powodem do beefu.
FRK: Po pierwsze to Pezet w ogóle nie wie kim jestem i wątpię, żeby go to interesowało (śmiech), po drugie nie można tu mówić nawet o zaczepce, a po trzecie to może Pezet sam byłby zadowolony z mojego stwierdzenia. Kto go tam wie (śmiech).

Co do strony i utworów. Na stronie znalazłem tekst „nie mamy hajsu w kieszeniach, ale i tak jest fajnie”. W niektórych kawałkach mówisz, że ważny jest dla ciebie spokój a nie pogoń za pieniądzem. Jednak w „Kto Ma  Styl Na Podeszwach” otwarcie mówisz, że jesteś wielbicielem Nike’ów, które nie kosztują tyle ile buty na straganie. Tak więc jak jest z twoim podejściem do hajsu i mody?
FRK: Z hajsem jest tak, że niby nie jest potrzebny do szczęścia, ale dobrze jak jest. Ja np. nigdy nie zdecydowałbym się na wyjazd do stałej pracy za granicę, ale całkowicie rozumiem tych którzy to robią. Mówi się też, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia: mi się żyje dobrze, chociaż kokosów nie zarabiam, ale wspólnie z moją dziewczyną jakoś sobie radzimy i nie narzekamy. Nie ciułam kasy po kątach i nie oszczędzam na przyjemnościach, oczywiście na tyle, ile mogę. Lubię się dobrze ubrać, lubię mieć fajne buty, ale nie jestem sneaker freakiem – nie kolekcjonuję ich w szafie, kupuję 1-2 pary w roku, żeby móc w nich chodzić i tyle. Wszystko w rozsądnych granicach.

W „Zajawkowym Numerze” wspomniałeś o swoich młodzieńczych zainteresowaniach, m.in. deską. Ze względu na to, że sam kiedyś zdzierałem sobie na niej kolana, chciałbym się dowiedzieć jak przebiegała twoja historia z deską? I czy już nigdy nie ciągnęło cię do niej?
FRK: Przygoda z deską tak naprawdę nigdy nie zaczęła się na dobre, o czym zresztą wspominam w kawałku. To były czasy kiedy podchwytywało się wszystkie nowe zajawki od dzieciaków na podwórku, z których zresztą większość była stricte sezonowa. Skateboardnig jakoś na większą skalę zaistniał u mnie dopiero w średniej szkole za sprawą mojego dobrego kumpla, który regularnie katował decki. Wtedy zacząłem bardziej się tym interesować, kupowałem Transworld Skateboarding, wymienialiśmy się katalogami ze sprzętem, filmami typu 411, czy Shorty’s Guilty i wszystkim co udało się dorwać – w końcu pod koniec lat 90-tych internet dopiero się rozkręcał, a wszystkie nowinki trzeba było ogarniać innymi sposobami. Mniej więcej w tym samym czasie zacząłem jarać się rolkami i deska zeszła na dalszy plan, poza tym cały czas grałem w kosza… no a resztę to już znasz z „Zajawkowego Numeru”.

Sam nazwałeś swój rap „rapem studenckim”. Wiadomo jednak, że w kraju najpopularniejszy jest rap uliczny oraz z przekazem. Nie planowałeś nagrywania poważnego rapu, z radami dla młodzieży?
FRK: Kolejny przykład wersu w którym się nabijam, tym razem trochę z samego siebie. Śmieszy mnie ogólnie termin „rap studencki” – zwłaszcza jeśli jest używany przez prawilniaków… Dlatego nawijam „możesz mówić to jest rap studencki, dla mnie spoko – w takim razie mam 6 na pętli” – czyli mów sobie co chcesz, nazywaj ten rap jak chcesz, ale tak czy siak on obroni się sam, bez podpinania go pod jakąś kategorię. Jeśli chodzi o rap z przekazem – to moje kawałki jak najbardziej go mają… tylko, że może nie taki, jakiego oczekują ulicznicy. Od dawania rad młodzieży są ich rodzice, albo jakieś społecznie uznane autorytety. Ja nie mam zamiaru nikogo pouczać, a tym bardziej nie zakładam, że ktoś mógłby tego ode mnie oczekiwać.

Jakiś czas temu było głośno o tym, że Tede potrafił nagrać płytę w półtora miesiąca. Wyczytałem jednak, że wraz z Loczkiem nagraliście mixtape w 8 godzin. Możesz przybliżyć nam tę akcję, oraz powiedzieć czy projekt Locondo powróci?
FRK: Loczek się ożenił i już nic nie będzie takie samo (śmiech). A tak poważnie, Locondo to cała nasza ekipa – ziomków od imprez, od spontanicznych nagrywek, od koszykówki. Mieliśmy zwyczaj nagrywać w czasie melanży u mnie na chacie różne spontany – warunkiem było przekroczenie pewnej granicy promili we krwi (śmiech). Wtedy wybieraliśmy bit i każdy pisał jakiś tekst na kolanie, po czym nagrywał. Przeważnie nikt z nas nie pamiętał na drugi dzień rano o czym to było, no ale całe szczęście – albo i nie (śmiech) – wszystkie spontany były rejestrowane na kompie. Z Loczkiem było podobnie… nagraliśmy mixtape, chociaż to trochę nad wyraz powiedziane, no ale jakiś tam materiał powstał na podobnej zasadzie – wbił do mnie z browarami, wybieraliśmy jakieś bity, tematy i na poczekaniu nagrywaliśmy. Zajęło nam to 8 godzin i w sumie dobrze, że nie więcej, bo Loczek nie byłby w stanie dojść do domu o własnych siłach (śmiech). Tak czy siak życie dało o sobie znać: chłopaki się porozjeżdżały, część się pożeniła, inni mają dzieci i swoje obowiązki i nikt już nie ma czasu na takie akcje. W każdym bądź razie jeśli tylko czas pozwoli to planujemy znowu coś ogarnąć – oczywiście tylko dla własnej satysfakcji.

Tak na zakończenie powiedz nam, jak twoje plany? Gdzie i kiedy będziemy mogli Cię usłyszeć? 
FRK: Obecnie zajmuję się promocją Ups! Zrobiłem Płytę…, póki co od nagrywek robię sobie przerwę – zazwyczaj tak mam, że po skończonym projekcie potrzebuję trochę czasu na odpoczynek i przez 2-3 miesiące nie dotykam mikrofonu. W planach jest LP Skład-Nie-Składu razem z Jabolem i Pure Geniusem już oficjalnie w ekipie, ale aktualnie Geniusz ma problemy ze sprzętem (spalony dysk), więc ten pomysł też trzeba odłożyć na później.  Myślę też powoli nad kolejną płytą – tym razem koncept albumem zawierającym ok. 10-13 kawałków składających się w jedną kompletną historię… taki wielki storytellingowy album, póki co jest jeszcze za wcześnie, żeby cokolwiek więcej o tym powiedzieć. W każdym bądź razie wszelkie świeże informacje dotyczące mojej osoby będzie można znaleźć bezpośrednio na http://375.com.pl, do odwiedzania której jeszcze raz wszystkich zapraszam. Dzięki za wywiad, pozdro!

 

Rozmawiał: Adrian Bartoszewicz