FRK & Pure Genius - Ups! Zrobiłem Płytę... Recenzja Mobilizacja
  • RECENZJA /FRK & Pure Genius - Ups! Zrobiłem Płytę...
  • PORTAL /Mobilizacja
  • DATA PUBLIKACJI /26.10.2009

RECENZJA: Ups! Zrobiłem Płytę...

Gdy pierwszy raz usłyszałem o duecie FRK i Pure Genius, nie wiedziałem, czego się spodziewać. Zanim przystąpiłem do przesłuchania materiału, zapoznałem się z autorami. Dowiedziałem się, że FRK to raper z Jeleniej Góry, któremu, jak sam pisze, „dobrze się żyje”. Pure Genius zaś to producent z Warszawy, który na swoim myspace, w przemiły sposób, zniechęcił do siebie niektóre osoby. Cóż dzięki temu może mieć „więcej hejterów niż Smarki.

 

Ich płytę otrzymałem w nocy, jednak sprawdziłem ją dopiero z rana, jadąc tramwajem na uczelnię. Gdy tylko włączył się, „Kto Ma Styl Na podeszwach” moje białe Reeboki zaczęły wystukiwać rytm, a wers „metroseksualny to jest Pezet na solówce” wywołał we mnie wybuch śmiechu. Dodam tylko, że ostatni raz taki ubaw z linijek miałem, gdy słuchałem NTK. Już po pierwszym tracku czułem, że Ups! Zrobiłem Płytę…, będzie dobrym albumem, zawierającym dawkę konkretnego rapu.

Dużym plusem LP są funkowo-soulowe bity, które mają swój klimat. Nie będę strugał wielkiego znawcy, mówiącego, do jakich artystów Pure nawiązuje. Mało znam się na funku, a jeszcze mniej na soulu, więc bezsensem byłoby udawanie „mędrca z kosmosu”. Powiem tylko, że jak dla mnie bity spełniły swoje najważniejsze zadanie – wszystkie trzynaście produkcji zmuszało do bujania głową. Miały odpowiedni klimat, dzięki czemu podkreślały wyluzowany styl płyty. Moim faworytem jest bit do 212-84. W głównej mierze za sprawą sampla, który momentalnie skojarzył mi się z magicznym „Don’t Sweat The Technique”. Produkcja ta jeszcze bardziej podkreśla nawijkę FRK. Mówiąc o warstwie muzycznej nie można zapomnieć o świetnych skreczach DJ Danka i DJ Alkoholu 100%. Chłopaki świetnie uzupełnili numery. Zwłaszcza Alkoholu 100%, który momentami mnie zadziwiał. Oprócz producenta i DJ’ów, na płycie gościnnie pojawiają się raperzy. Ponownie muszę się przyznać do swojej niewiedzy, gdyż nie mam pojęcia kim są Zamar, MazBenek. Muszę jednak uzupełnić swoją wiedzę, gdyż raperzy pojechali elegancko. Jeśli tacy zawodnicy robią rap dla zajawki, to może ten polski hip hop ma szanse na przetrwanie.

Co do samego FRK to przyznam, że ten chłopak najbardziej przykuł moją uwagę. Od czasów Najebawszy EP Smarka nie słyszałem tak wyluzowanego flow i pozytywnego vibe’u. Nie znajdziemy tu ulicznych opowiastek, sposobów na życie i ckliwych pioseneczek. Prawie całe pięćdziesiąt minut rapu kręci się wokół zainteresowań i zajawek typa. Podkreślam „prawie”, gdyż „100 Twarzy”„Ona” nieco odbijają od klimatu płyty.

Poza tymi wyjątkami, możemy usłyszeć numery o butach, autach, zegarku, deskach, koszykówce, pracy i najbie. Jednak spokojnie. Utwory pozbawione są sztucznego lansu, baunsu i drewnianych zębów. Utrzymane są w luźnym klimacie, gdyż jak sam FRK powiedział „żyję spoko, jak chciałbyś żyć, bo tu przecież chodzi o to, żeby luźnym być”. Chłopak poświęcił również dwa utwory hip hopowi. Pierwszy – „212-84” – przedstawia jego dawną sytuację. Drugi – „Sprawa” – ukazuje jego obecny stan. Warto tu  wyróżnić zwrotkę Maza, który momentami przyćmiewał FRK.

Jak dla mnie album FRKPure Genius’a jest świetną płytą na chłodne i szare dni. Dobrze się jej słucha zarówno w domu jak i podczas jazdy. Nawet jeśli przemieszczamy się tramwajem, a nie bryką.

 

Adrian Bartoszewicz