Kawałek powstał przy okazji parapetówy w Jeleniej Górze. Wprawdzie z Wrocławia wyprowadziłem się na początku lipca, to jednak dopiero kilka miesięcy później udało się ogarnąć na spokojnie temat imprezy, która była okazją do pierwszej wizyty Locondo w 375 Jelenia Góra.
Na dobrą sprawę sam nie pamiętam jak do tego doszło, że w ogóle wbiliśmy do studia i coś nagraliśmy – chyba tak jak zwykle, czyli na spontanie (jeszcze przed samą wieczorną bibą). Oczywiście tekstów ani tematu nie było wcześniej, wszystko napisaliśmy tradycyjnie na szybko na kolanie, temat nasunął się sam (czyli Locondo reaktywacja), a wersy przewinęliśmy pod bit od mojego ziomka Enote.
„Może to już nie to samo chociaż skład istnieje ciągle / kiedy słyszysz mnie na ścieżce i myślisz, że to koniec
może nie ma już tu szczyla, który kiedyś szastał pengą / Locondo dalej pizga spróbuj zmierzyć się z legendą” – FRK
„Czas nas zmienił i ja też się zmieniam / Locondo już pewnie nigdy nie wyjdzie z cienia
ale pamiętaj, nieważne: Wrocław, Czewa czy Jelenia / nikt nie powie, że Locondo Crew nie ma” – Loczek (Locondo Sponto – „Dżej Dżi”).
Łącznie na tracku było nas czterech – ja, Loczek, Kwas i Majk. To była naprawdę szybka akcja, bo po wstępnym mixie całości na szybko nakręciliśmy do numeru krótki teledysk. W sumie to nawet zbyt dużo powiedziane, bo klip składa się z kilku ujęć ze studia, niemniej jednak coś tam powstało – jak zwykle na zajawce.
Na okładkę wrzuciłem jakąś fotkę z wieczornego melanżu. Numer rozszedł się po ziomkach jako „Locondo Sponto” i to był ostatni raz, kiedy pod taką nazwą coś puściliśmy, od tamtej pory wszystkie kolejne rzeczy sygnowane już były po prostu Locondo Crew. Najbardziej lamersko wypada jednak sam tytuł – czyli fonetycznie zapisane „JG” – Jelenia Góra. Gdzieś tam potocznie w naszym slangu przyjęło się mówić o Jeleniej właśnie „dżej dżi”, jednak w żartach brzmi to zupełnie inaczej, niż na okładce. No cóż, musimy z tym żyć po prostu.
Numer był pierwszym zarejestrowanym w 375 Jelenia Góra, nikt z nas jednak nie przypuszczał, że na kolejną nagrywkę Locondo Crew przyjdzie nam czekać ponad półtora roku. Ale o tym napiszę innym razem.


