Śmiechowa akcja, która miała miejsce w maju. Od kiedy wyprowadziłem się z Wrocka, regularny kontakt z ekipą Locondo utrzymywaliśmy we wspólnej korespondencji mailowej – łatwiej było zgadać się z wszystkimi równocześnie. Oczywiście w samych mailach było masę pierdolenia o bzdetach, głównie o koszykówce NBA, o rapie, tego typu rzeczy. Czasem też jechaliśmy po sobie dla zabawy, taka już dynamika tego towarzystwa. No i w sumie już nie pamiętam od czego to wyszło, coś tam Loczek do mnie pociskał, a że miałem tamtego popołudnia wolną chwilę to dla zajawki wbiłem po robocie do 375, napisałem i nagrałem na spontanie diss. Niestety oczywiście nigdy nie doczekałem się odpowiedzi, ale Loczkowi trzeba przyznać, że o ile z pisanymi wcześniej tekstami różnie u niego było, o tyle na wolno, zwłaszcza po alko, to leciał najlepiej z nas wszystkich (choć teraz jak to piszę, to myślę sobie, że można to różnie odczytać).
Ogólnie spontan myślę wyszedł fajny, bo o ile wersy były zdecydowanie prawdziwe i mocno insiderskie, to jednak z mojej strony nie stało za tym nic więcej, niż opcja na śmiechy.
„Ja się pytam gdzie jest Loczek, Loczek, Loczek? / Typ poszedł chyba wziąć proszek, proszek, proszek
Siema, bach bach to jest pierwsze uderzenie / chociaż sobie trochę robię jaja z Ciebie […]
Mówisz mi, że masz lepsze wolne style? / spoko, tylko najpierw naucz się lecieć równo z bitem
Yyye yye yyyye – takie masz flow / może jest w nim jakaś szczerość, ale nie rozumiem go,
Twoje punche na mic’u to sprawa dyskusyjna / bo punche na Majku to ma co najwyżej Kinga […]
Ziomie, jedna miłość, w końcu znamy się od lat / ale czekam na Twój numer solo już od lat […]
Okej, Loczek? Coś błyszczy tu od potu / tylko proszę raczej nie mów, że jesteś znowu gotów […]
Spoko stary tylko weź proszę nie łap tu zawiechy / bo to wszystko ziomie to przecież jest na śmiechy – FRK (FRK – „Diss Na Zioma Loczka”).

