Weekend 8-9 sierpnia 2010 roku to tak naprawdę Ojciech Chrzestny wszystkich melanżowych weekendów jakie kiedykolwiek miały miejsce w 375. Dziś nie pamiętam już genezy i jak do tego doszło, ale strzelać mogę, że na spontanie – jak większość rzeczy wtedy przez nas ogarnianych. To były lata, kiedy czasu było znacznie więcej niż dzisiaj, a zajawka na rapy była na poziomie all-time-highest.
Pamiętam, że pogoda była idealna, słońce grzało na maksa, Jabol wbił do Jeleniej pekaesem (co również powoli stawało się tradycją) i prosto z dworca zawinęliśmy po browarki i do studia. Na miejscu czilałtowaliśmy całą sobotę, grzebaliśmy w paczce klasycznych instrumentali DJ Premiera, wymyślaliśmy na poczekaniu tematy i pisaliśmy zwrotki – wszystko na spontanie i zajawce, coś jak dwa lata wcześniej z Loczkiem przy okazji tworzenia Locondo Mixtape vol.1 tyle, że tym razem aura była bardziej sprzyjająca.
Same tematy były czysto fristajlowe, więc ciężko doszukiwać się tam głębszych konceptów czy bardzo technicznie przewiniętych wersów, co zresztą podkreśliłem już w pierwszym kawałku i pierwszej zwrotce:
„Tak w ogóle no to siema, cześć, wpadam tu na bit / może nie ma tu podwójnych ale jest dobry chill ziom,
na zegarze jakoś chyba gdzieś po pierwszej / może nie ma tu techniki za to jest pierdolnięcie,
375 plus Jabol na pokładzie / i mam to gdzieś na jumanym podkładzie, wiesz
skumaj wajb to jest spontan sesja / czyli Skład-Nie-Skład, nie możemy przestać.” – FRK (Skład-Nie-Skład – „Tak To Robimy”)
W sumie nagraliśmy pięć kawałków, ale całość zamknęła się w jednym, kilkunasto-minutowym tracku. O ile przy każdym bicie i temacie mieliśmy mega zajawkę, o tyle numer „Eastside Story” (który był follow-up’em do kawałka „Westside Story” z Locondo Mixtape vol.2) był najbardziej przegięty i znowu w klimacie mocno groteskowym.
„Wydzwaniam Kacpra pod sklepem, za pięć dwunasta / będzie akcja, Queensbridge, centrum miasta,
dziwki, czas już nastał – kołujemy broń / Fiffty, Game i paczka wjeżdżają pod blok.” – Jabol
„Mamy misję: zajebać 50 Centa / ustalamy dziś komisję, że to przecież jest komercja,
nie mam już litości, ale mam za to gnata / rozwalimy go na dzielni, Jabol dawaj automata.” – FRK
„Dobra, przystawiam gnata niech czuje chłód przy skroni / niech ten fiut się goni za to co zrobił hip-hopowi,
uwierz, to w chuj zaboli, mam full naboi / jeden strzał i mam jego mózg na dłoni. – Jabol
„To jest tak: bam! bam! i robota wykonana / już nie ma „In Da Club”, raczej „koleś, nara”,
to jest szybka akcja teraz ratujemy hip-hop / a jak masz z tym bułę to lepiej idź stąd.” – FRK (Skład-Nie-Skład – „Eastside Story”).
Po latach najbardziej się jednak cieszę, że udało nam się uchwycić i oddać na tracku klimat panujący w studiu w trakcie tamtego sierpniowego melanżu – oprócz samych zwrotek bowiem, dogrywaliśmy też krótkie skity, a i znalazło się tam też sporo outtake’ów ze studia. To taka nieplanowana wartość dodana, co ciekawe czytelna także dla osób postronnych, o czym przekonałem się już kilka razy słysząc opinie innych.
Po nagrywkach w 375 pomelanżowaliśmy jeszcze u mnie na chacie, a na drugi dzień, znowu na spontanie (i na mega kacu), wyszliśmy na skwer u mnie przed blokiem, żeby nagrać jakiś krótki klip. Chodziło bardziej o jeszcze jedną pamiątkę i wykorzystanie okazji, że Jabol zawitał w 375 (wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że będzie tu stałym gościem).
Samo nagrywanie to parodia, aczkolwiek staraliśmy się zachować w tym tyle profesjonalizmu, ile da radę. Oczywiście nikt z nas za bardzo nie pamiętał tekstów napisanych dzień wcześniej, co zresztą widać w niektórych ujęciach (bo w innych starałem się używać dalekich rzutów). Klip nakręciliśmy sami, we dwóch, żeby nie powiedzieć, że w ogóle sam się nakręcił – aparat cyfrowy ustawiłem na statywie kolejno w trzech czy czterech miejscach z których za każdym razem kręciliśmy całość, a uzyskane w ten sposób ujęcia wzajemnie poprzeplatałem w trakcie montażu. Klip z nawijką w słoneczku na ławeczce mimo, że tak stereotypowy i mało oryginalny, to jednak wciąż mega klimatyczny – przypadkiem udała się pocztówka z 2009 roku.
„Alcohol Mixtape” na dobre zapisał się w historii 375 i stanowił początek tego typu ustawek, może nie zawsze tak klimatycznych i przy takich warunkach pogodowych, ale jednak w miarę systematycznych i zawsze na zajawce. Zresztą sam Jabol nawijał o tym w 2014 roku:
„Pierwszy raz tu wbiłem jak robiony był es-en-es / wyjeżdżałem taki porobiony, że nie wierzę,
na kacyku klipon na ławeczce pod blokiem / później ziomo mnie propsował zajebisty ten koncept,
chociaż dawaliśmy to w Polskę / to w sumie nigdy nie liczyliśmy na forsę,
chcieliśmy czuć postęp, zajawkę, emocje / i odtąd radośnie kojarzę Jelonkę” – Jabol (Locondo – „375”).



